O: A co do młodych, dzisiejszego pokolenia, czyli dla takich, co się zaczynają uczyć historii, to jedna szkoła, co chce przekazać, co muszą nauczyciele przekazać młodym, a drugie rodzice.
Jak rodzice są uświadomieni, co do własnej miejscowej historii i historii w ogóle Polski, no bo ktoś, kto, że tak powiem nie będzie na miejscu w mieszkaniu mówił, że tę figurkę to moja babcia, twoja babcia ubierała na majówki, tu się chodziło na śpiewanie, tędy się chodziło na grzyby taką ścieżką, a dzisiaj sobie wsiadasz w samochód i podjedziesz do lasu, a kiedyś się koszyczek na plecy, czy tam kankę i babcia za rękę mnie wzięła i zaprowadziła do lasu i zbieraliśmy do południa jagody, czy tam na grzyby. Dzisiaj to jest zupełnie co innego i takie miejscowe rzeczy, jeśli ktoś jeszcze spaceruje z dziećmi po wsi i chce, i małe dziecko zapyta – a po co?
A na co? A skąd i dlaczego? I ktoś temu dziecku umie to wiarygodnie przekazać, wytłumaczyć o co chodzi, to będzie w porządku. A jeśli tego nie ma, nie zainteresuje się tym dzieci, to jeszcze jedno, dwa góra pokolenia i były drzewa, są drzewa i zostanie, że tak powiem dalej ta, takie określenie – nie było na, był las i nie będzie nas, znów będzie las.
Dobrze jest, że naprawdę Pilaszkowice są w drzewach, w takim nie gorszym mikroklimacie jak Nałęczów czy Kazimierz. Ja sądzę, że w dużo lepszym mikroklimacie jak tamte. No tylko tam jest inne położenie, kto inny to, że tak powiem wyreklamował. No bo tak trzeba to dzisiaj określić. I dzisiaj chcąc, że tak powiem, wyreklamować naszą tu wieś Pilaszkowice, no to trzeba sięgnąć tych starych źródeł i te źródła, że tak powiem nie tylko w opisie, ale namacalne rzeczy, typu te lochy po Sobieskim, co tam było, jak tam było, no to by trzeba było dzisiaj to odkopywać, badać tymi różnymi georadarami i wokół dworu te wszystkie stawy, nie stawy, można by to było przełazić, że tak powiem przepenetrować różnymi tam wynalazkami, jakie są i te namacalne ślady wyłapać.
No bo staw, od strony północnej dworu są dwa stawy. Od strony tu południowo-wschodniej, gdzie był młyn, to o tym młynie to tylko starsi pamiętają, tam może jeszcze [00:04:03] jest, nie. Ja tam się uczyłem pływać przy młynie i mało się nie utopiłem i tam była już w dwunastym roku założona prądnica, do dworu był prąd podawany. Z opisów źródeł, że tu była Konopnicka, przyjeżdżała. Tam były korty tenisowe, piękne rzeczy były. Bardzo dobra biblioteka była, zresztą jeden z synów ostatniego właściciela majątku Epstein bodajże Tadeusz, drugi Zygmunt, to był w Ministerstwie Rolnictwa i był w Paryżu.
Ten Epstein był dość dobrym rolnikiem i tu odpowiednią bibliotekę miał tutaj. I tu były chmielniki, gdzie ludzie, że tak powiem w okresie zbioru chmielu sobie dorabiali. No i przy zbieraniu kartofli [00:05:18], żeby zebrać, żeby nie przemarzły do gorzelni. Później przy młockach, jako pracownicy sezonowi pracowali, ale dzisiaj to tylko resztki są, że tak powiem, śladów dawnej historii, co tu się działo, bo od Sobieskiej Woli do Piasków było 13 młynów wodnych i jadąc na granicy Dąbie-Pilaszkowice, jakby Pan jechał w kierunku Żółkiewki, tam jest most, jeden most tu na zakręcie i drugi, i tam jest most i tam też był tak zwany [00:06:06] młyn i trzysta metrów dalej po prawej jest jedno mieszkanie przed placem buraczanym i tam jeszcze widać groble, zarysy grobli, gdzie był według mnie młyn.
Ale to był młyn naprawdę bardzo dawno temu. Bo w innym wypadku to nie jest naturalne takie ustawienie tych, dzisiaj by to powiedzieć nasypów albo inaczej, bo jest, jak gdyby grobla jedna, przerwa i znów. Tak, tu jest takie wzniesienie, także woda musiała przechodzić o tak przez młyn. Tam jest taki stawik, co tam w tej chwili jest, to jest on wykopany, a rzeka jest naprawdę, no [00:07:08]. Także teren ciekawy. Tych ciekawych ludzi i znających historię miejscową jest coraz mniej.
Jak rodzice są uświadomieni, co do własnej miejscowej historii i historii w ogóle Polski, no bo ktoś, kto, że tak powiem nie będzie na miejscu w mieszkaniu mówił, że tę figurkę to moja babcia, twoja babcia ubierała na majówki, tu się chodziło na śpiewanie, tędy się chodziło na grzyby taką ścieżką, a dzisiaj sobie wsiadasz w samochód i podjedziesz do lasu, a kiedyś się koszyczek na plecy, czy tam kankę i babcia za rękę mnie wzięła i zaprowadziła do lasu i zbieraliśmy do południa jagody, czy tam na grzyby. Dzisiaj to jest zupełnie co innego i takie miejscowe rzeczy, jeśli ktoś jeszcze spaceruje z dziećmi po wsi i chce, i małe dziecko zapyta – a po co?
A na co? A skąd i dlaczego? I ktoś temu dziecku umie to wiarygodnie przekazać, wytłumaczyć o co chodzi, to będzie w porządku. A jeśli tego nie ma, nie zainteresuje się tym dzieci, to jeszcze jedno, dwa góra pokolenia i były drzewa, są drzewa i zostanie, że tak powiem dalej ta, takie określenie – nie było na, był las i nie będzie nas, znów będzie las.
Dobrze jest, że naprawdę Pilaszkowice są w drzewach, w takim nie gorszym mikroklimacie jak Nałęczów czy Kazimierz. Ja sądzę, że w dużo lepszym mikroklimacie jak tamte. No tylko tam jest inne położenie, kto inny to, że tak powiem wyreklamował. No bo tak trzeba to dzisiaj określić. I dzisiaj chcąc, że tak powiem, wyreklamować naszą tu wieś Pilaszkowice, no to trzeba sięgnąć tych starych źródeł i te źródła, że tak powiem nie tylko w opisie, ale namacalne rzeczy, typu te lochy po Sobieskim, co tam było, jak tam było, no to by trzeba było dzisiaj to odkopywać, badać tymi różnymi georadarami i wokół dworu te wszystkie stawy, nie stawy, można by to było przełazić, że tak powiem przepenetrować różnymi tam wynalazkami, jakie są i te namacalne ślady wyłapać.
No bo staw, od strony północnej dworu są dwa stawy. Od strony tu południowo-wschodniej, gdzie był młyn, to o tym młynie to tylko starsi pamiętają, tam może jeszcze [00:04:03] jest, nie. Ja tam się uczyłem pływać przy młynie i mało się nie utopiłem i tam była już w dwunastym roku założona prądnica, do dworu był prąd podawany. Z opisów źródeł, że tu była Konopnicka, przyjeżdżała. Tam były korty tenisowe, piękne rzeczy były. Bardzo dobra biblioteka była, zresztą jeden z synów ostatniego właściciela majątku Epstein bodajże Tadeusz, drugi Zygmunt, to był w Ministerstwie Rolnictwa i był w Paryżu.
Ten Epstein był dość dobrym rolnikiem i tu odpowiednią bibliotekę miał tutaj. I tu były chmielniki, gdzie ludzie, że tak powiem w okresie zbioru chmielu sobie dorabiali. No i przy zbieraniu kartofli [00:05:18], żeby zebrać, żeby nie przemarzły do gorzelni. Później przy młockach, jako pracownicy sezonowi pracowali, ale dzisiaj to tylko resztki są, że tak powiem, śladów dawnej historii, co tu się działo, bo od Sobieskiej Woli do Piasków było 13 młynów wodnych i jadąc na granicy Dąbie-Pilaszkowice, jakby Pan jechał w kierunku Żółkiewki, tam jest most, jeden most tu na zakręcie i drugi, i tam jest most i tam też był tak zwany [00:06:06] młyn i trzysta metrów dalej po prawej jest jedno mieszkanie przed placem buraczanym i tam jeszcze widać groble, zarysy grobli, gdzie był według mnie młyn.
Ale to był młyn naprawdę bardzo dawno temu. Bo w innym wypadku to nie jest naturalne takie ustawienie tych, dzisiaj by to powiedzieć nasypów albo inaczej, bo jest, jak gdyby grobla jedna, przerwa i znów. Tak, tu jest takie wzniesienie, także woda musiała przechodzić o tak przez młyn. Tam jest taki stawik, co tam w tej chwili jest, to jest on wykopany, a rzeka jest naprawdę, no [00:07:08]. Także teren ciekawy. Tych ciekawych ludzi i znających historię miejscową jest coraz mniej.
Podobne wpisy
- Opowiada: Lech Kutrzepa. Fragment rozmowy - 1.
Temat rozmowy: Wspomnienia i dawne dzieje Pilaszkowic w gminie Rybczewice.
- Opowiada: Lech Kutrzepa. Fragment rozmowy - 3.
Temat rozmowy: Wspomnienia i dawne dzieje Pilaszkowic w gminie Rybczewice.
- Opowiada: Władysława Krasnodębska. Fragment rozmowy - 1
Opowieść z czasów okupacji o dwóch ukrywających się Żydach.
- Opowiada: Władysława Krasnodębska. Fragment rozmowy - 2
Opowieść z dzieciństwa o człowieku przepowiadającym przyszłość, wspomnienie wizyty na…